Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z początku dosyć nieśmiało i cicho odezwał się z tem że Polsce potrzeba nie takiego wodza i króla, któryby się dopiero uczyć musiał, ale doświadczonego i dojrzałego; potem coraz głośniej i wymowniej za królem — żołnierzem przemawiając, — wotował za Kondeuszem...
Krótkie to przemówienie ogromne uczyniło wrażenie. Pomięszali się wszyscy, rozbity obóz francuzki na nowo się około tego imienia zjednoczył, — tylko Pacowie, nie chcieli go dopuścić.
Ze wszystkich stron ich adherenci nosić się z tem poczęli że Kondeusz znanym bezbożnikiem był, z kalwinem Radziwiłłem poufale przestawał, w piątki z mięsem jadał, z obrzędów religijnych się naśmiewał — a Ludwik król dla tego forytował go do Polski, aby się pozbyć z Francji.
Pomiędzy tymi co Kondeusza chcieli a Pacami i rakuskiemi stronnikami, w tych dniach do takiego rozdrażnienia przyszło iż można się było krwi przelewu obawiać.
My, jak w tęczę patrzyliśmy na naszego pana, ale ten tak był spokojnym a na oko chłodnym, jakby się niczego nie obawiał, gdy z przeciwnej strony po Pacach poznać było można iż w nich wrzało i kipiało.
Królowa wdowa, której zastępca Prymasa pomagał — trzymała dotąd za Lotaryngskim, który niemiał żadnej nadziei aby go wybrano... Pacowie szli z nią. Powiadano że do niej wysyłano poselstwo, ale to z niczem powróciło... Hetman i kanclerz litewski spodziewali się jeszcze Lotaryngskiego przeprowadzić,