Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/283

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ścijaństwu zasłużył — cierpiał tak wiele — nietylko że we własnéj ojczyźnie był zapartym, znieważonym — prześladowanym — ale umierając pociechy téj niemiał, aby potomstwu lepsze widoki przyszłości zostawić.
Od téj daty niemal wiedeńskiéj wyprawy i powrotu z niéj — rozpoczynają się niesnaski, spiski nowe, zabiegi dworów cudzoziemskich i knowania najlepszych przyjaciół Sobieskiego, przeciwko niemu, przeciw wszystkiemu cokolwiek zamierzał bój i walka.
Wszystkiemu zaś temu pobudką jedyną, podporą i podnietą — królowa, która za żywota już zapierała się tego swojego dobroczyńcy, gotowa była go porzucić, własne dziecko pierworodnego Jakuba prześladowała, wszystkie plany i myśli męża krzyżując, a nienawiść ściągając na niego.
Spisać wszystko to co na nieszczęśliwym panu przez te lata — aż do zgonu brzemieniem ciężyło, — siły niemal i rezygnacyi braknie.
Europa cała czcią go wielką wynagradzała, imie sławiła, nieprzyjaciele poganie korzyli się przed nim i drżeli na wspomnienie Jana, a we własnym domu, ci których on wyniósł, obdarzył, obsypał spiskowali — przeciwko niemu.
Krok w krok iść za tem co się od owego roku 1684 aż do zgonu króla działo, nad siłę moją, a i pióro by nie podołało. Sądzę że jeden tylko Biskup Załuski — który świadomość miał wszystkich czynów i pobudek, przed którym się król zwierzał z tego co myślał i czynił — mógł by był z tych smutnych dziejów zdać sprawę, a i ten nawet wielu rzeczy się tylko domniemywać musiał — bo król przez srom i litość nad rodziną — pokrywał często co go bolało.