Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/266

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z téj strony naprzód naskoczyli turcy chcąc Hetmana opasać i odciąć. Impet był straszny — ale nasze linje wytrzymały nie dając się złamać.
Za powtórnym napadem Lotaryngski ruszył się z piechotą i złamał ich linję bardzo szczęśliwie. Zaczęło się szczęście ku nam przechylać i Kara-Mahomet raniony był a Karamański ranny padł w ręce usarij naszéj. — Sylistryjski się zapędziwszy we czterdzieści koni, znalazł się otoczony jazdą niemiecką. — Bronili się wściekle i niepoddali aż Jabłonowskiemu.
Król tymczasem, choć z Ostrzygonia strzelano nań szedł na Parkany, osłoniony wzgórkami, tak że bezpiecznie przyszedł pod same mury.
Turcy postrzegłszy go tu, spłoszyli się niezmiernie i rzucili uchodząc na most do twierdzy prowadzący. Wojska nasze wielkim kołem objąwszy ich ku Dunajowi przyparło i już zwycięztwo było pewne, a król twierdzę zdobył łatwo.
Znowu tedy polacy w łaskach, a nasz pan bohaterem..
Tekelego, jak król przewidywał zawczasu nie było w bitwie, tylko pono dwu od niego posłańców, którzy na pogrom patrzyli, tatarów też na lekarstwo chyba, kilkuset — do których król miał posłać z komplementem więźnia, dziękując Hanowi iż na przymierza z nami pamięta.
I to wzmiankować muszę, iż jak pod Wiedniem O. Marek widział nad królem unoszącą się białą gołębicę, tak przed tą klęską czwartkową pies nam czarny ustawicznie zachodził drogę, orzeł czarny się spuszczał nad nami, a teraz gołębia król sam widział przed sobą.