Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/265

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


powskiego przyczyniło się do odżywienia wojska i dodania im ufności w Bogu.
Nie było też sposobu uniknąć bitwy, bo Turcy znowu uzuchwaleni nadciągali wyzywając. Kara-Mustafa starając się korzystać z małego zwycięztwa, natychmiast całą siłą, obu brzegami Dunaju ruszył sam i węgrom z Tekelim iść kazał, o tatarach niezapominając.
W dolinie pod Parkanami roiło się turkami, którzy z gór od Budy i przez most pod Ostrzygonią napływali z pośpiechem. — Przez całą noc słychać ich było, a że w wojsku tureckiem wieść chodziła iż król polski padł zabity, wielce ich to animowało. Innych wodzów mało co sobie ważyli.
Jak się późniéj okazało ustawili się poganie — pewni prawie zwycięztwa opierając prawem skrzydłem o wąwozy — z których lada godzina węgrów się w pomoc spodziewali. Z téj strony dowodził nowy Pasza Budy, na miejsce Ibrahima mianowany, Czarny Mahomet, Sylistryjski stał wpośrodku, w lewo pasza Karamunij-Ali.
Z naszéj strony razem pono liczono do czterdziestu tysięcy, dobrego żołnierza, ale już wielce znużonego.
Przededniem na godzinę, mimo sińców, które winem z rozmarynem pookładano, już pan nasz na koniu był i wojsko w trzy rzędy ustawiał, mięszając pułki niemieckie z naszemi. Dopiero o dziewiątéj, gdy już dzień był wielki ruszyło się wszystko wolnym krokiem przeciwko turkom. Król stanął u prawego skrzydła — które miał rzucić na Parkany. Lotaryngski był w pośrodku z Badeńskim i innemi, lewym skrzydłem dowodził Hetman Jabłonowski.