Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


żadnéj przeszkody ze strony nieprzyjaciela, król z powodu że sekretarz Talenti niedyspozyt był, mnie list do królowéj dyktować raczył w części, a w części sam go pisał. Z tego sobie praeter propter przypominam, że się tłumaczył iż nawet na korespondencję czasu nie ma, gdyż konferencje ustawiczne z ks. Lotaryngskim, i innemi, ordynanse, komplementa, witania po miastach, nie tylko siła pisać, ale ani jeść ani spać w porę iść nie dawały.
Nieprzyjaciel był już o cztery mile od nas, a tu przy każdem spotkaniu ceremonjały, kto gdzie ma stać, kto z tyłu, kto na przodzie, po lewéj lub prawéj ręce. Królowa się widać troskać musiała jak tam Majestat królewski wśród okazałości cesarskich prezentować się będzie, na co król odpowiadał, z prawdą zgodnie, że z powierzchowności sądząc za krezusów polaków mieć mogą, bo barwy na paikach, na paziach, na lokajach bardzo piękne, konie bogato poubierane, pokoje obite, królewski i ks. Jakuba złocistemi oponami antykamera brokatelą. U nich zaś (u niemców) ani centka srebra na koniach, suknie proste, wpół z niemiecka, na wpół z węgierska, — wozy proste, pazia ani lokaja żadnego nie widać.
Książe Elektor Saski, który wczoraj też przybył, w prostéj czerwonéj sukni, szarfą karmazynową z franzlą prostą przepasany, wzrostu średniego, twarzy dosyć dobréj, broda staroniemieckim obyczajem, na pozór dosyć simplex, a, co najdziwniejsza, żadnym językiem oprócz niemieckiego nie mówiący, tym zaś także nie wiele i nie bystro... Za to do napoju i kubka bardzo pilny...
I ten także pod ordynans króla się stawił... a po-