Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rzającego. — Odebrali mi Kamieniec!! nie puszczają mnie niepoczciwi przeciwko nieprzyjacielowi wówczas gdy mi go zmódz było najłatwiéj.
Po sejmie, po tych burzach, jakoś się niby ukoiło... pozostały tylko frymarki królowéj z wakansami i chwytanie pieniędzy, które ze wszech stron starała się zagarnąć. Królowa obawiając się wpływu czyjegokolwiekbądź, który by z jéj wpływem mógł walczyć — starała się zwaśnić męża z familją jego, a nawet z własną, odsuwać odedworu wszystkich, którzy jemu byli najmilsi. Podejrzliwa, niespokojna — otaczała go szpiegami, najmniejszą czynność śledziła...
Całą pociechą, króla była nowa jego fundacja pod Warszawą, nad Wisłą, w bardzo pięknem położeniu, którą nazwał Villa nova, gdzie pałac stawił i ogrody zakładał.
Pochlebcy francuzi, choć się wyśmiewali po kątach głośno porównywali ją do Wersalu i nazywali polskim Wersalem. Bóg tam wie, bo ja go nigdy niewidziałem, czy piękniejszy jest i wspanialszy od Willanowa, ale ta fantazja królewska wiele Sobieskiemu chwil szczęśliwych przyczyniła, bo z nadzwyczajną, można było powiedzieć pasją, sadził, kopał, plany rysować kazał i pilnował ich wykonania. Szczególniéj zaś owocowe drzewa go zajmowały, gdyż owoce lubił bardzo i jadł ich wiele, a nie było ich w Żółkwi, Jaworowie i po własnych ogrodach, zwożono mu je zdaleka i delektował się niemi. Słyszałem od Brauna i innych lekarzy że się owoce do otyłości mu przyczyniły.
Oprócz ogrodów, król wszystkiego był ciekaw i rad każdej rzeczy probował, a wprowadzał do Polski o czem