Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wiek zawsze kłamie, nawet gdy prawdę mówi, — bo, gnoti scauton — niemożliwa rzecz!
Więc po cóż się zdało biografię pisać?. Z bajek ludzie tyle się uczą co dzieci — o stworzeniach jakichś na świecie nie ma i cudach, których nigdy nie bywało.
Wiem co mi na to odpowiesz, że nie mojej mizernej biografij żądasz, bo ta ci do niczego, ale chcesz bym ci opowiedział na com patrzał, et quorum pars parva fui.
To znowu sprawa inna. Odpowiedz mi naprzód na to pytanie czy człowiek który widział buty czyjeś może wizerunek jego malować?? Ja zaś w mojem życiu często na widzeniu historycznych butów musiałem poprzestać.
Na to już potrzeba daru osobliwego, odwagi wielkiej i bezczelności nie pośledniej, aby ludzi odgadywać z małych próbek.
Z tem wszystkiem, mój Jordanie, wystawiłeś mnie na pokusę, bo mi się teraz coś o czasach moich pisać zachciewa i mówię sobie, prezumpcją byłoby chcieć być lepszym od drugich... — i kiedy drudzy głupstwa po sobie ad aeternam memoriam zostawili, dla czego ja mam od nich być lepszy?
Przy czem miłości własnej, zawsze trochę świerzbiącej, dogodziło by się.
Za tem, nie będzie to ani biografia, ani historia, ani żadna taka rzecz coby się na kopyt zwykły wbić dała, ale coś swobodnego, — nie roszczącego sobie prawa ani do tytułu ani do znaczenia.. Lóźne karty...
Nie żądaj odemnie abym pięknie pisał i przedmiot