Strona:Józef Ignacy Kraszewski-Wieczory drezdeńskie.djvu/206

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jest w tem wszystkiem jedna tylko rzecz zła, najgorsza, to że tu godności naszej narodowej między obcymi utrzymać nie umiemy.
Nikomu wyłączniej nie czynię tego zarzutu, żadnej społeczności naszej sferze — wszyscyśmy winni, wielcy i maleńcy, bogaci i ubodzy.
Nieszczęścia nasze nie uniewinniają nikogo, obowiązują bez wyjątku wszystkich. Cała to zasługa cierpienia, gdy ono podnosi i wykształca człowieka, a nie poniża go i upadla, można zeń wziąć i pokarm i truciznę.
Wyrzuceni z kraju, wygnani, uciekający powinnibyśmy pamiętać, że niesiemy go z sobą, że bądź co bądź w jakiejś go cząstce przedstawujemy przed światem.
Każdy nasz usterk, błąd, wada, lekkomyślność popełnione na tym teatrze wśród