Strona:Józef Ignacy Kraszewski-Wieczory drezdeńskie.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tak kocham... jestem gotową sprawić sobie nową suknię i odprowadzić go... do pierwszej stacyi.
Jeśli tak mówi gorąca miłość, jakże musi mówić obojętność, a nawet mniej płomieniste uczucie.?
Zasadą, myślą główną, na której wyrosła ta cywilizacya tak dziwnie zlodowaciała, była, i jest uczciwa praca. Ale jak z najpiękniejszej zasady, gdy się ją posunie do krańców, mogą wyrosnąć skutki niespodziewane; jak wiara mająca podnosić do Boga rodzi fanatyzm krwawy, jak miłosierdzie umie się zmienić w bezsilną rozrzutność, tak zacna praca zwrócona tylko ku materyalnemu zbogaceniu się z pominięciem ważniejszych celów życia, wyrodziła to samolubstwo bojaźliwe, małoduszne, a w przyszłości — wycieńczające.