Strona:Józef Ignacy Kraszewski-Wieczory drezdeńskie.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nie mają już wcale ducha wojennego... Zabić kucharza na ulicy lub przechodnia na drodze gdy się ma szablę przeciw kijowi, to jeszcze, ale bić się na seryo... nie uważają za rzecz rozsądną... Cywilizacya ich warstatowa, przemysłowa, handlowa zabiła rycerstwo dawne.
Śmiano się długo z tego, że stary obyczaj zakazywał szlachcicowi łokciem mierzyć i rzemiosło sprawiać — szlachectwo było rycerskim zakonem (ginie też z innymi zakonami) — miało doskonałe przeczucie jeśli nie wiedzę, że łokieć, waga i rzemiosło wyżyłują je z rycerskiego ducha.
Przebiegając Niemcy można sie o tem przeświadczyć. Im świetniej który kraj rozwija się pod względem przemysłu i handlu, tem mniej ma do oręża ochoty. Górale, mieszkańcy krain pół dzikich to jeszcze wojownicy, których walka z naturą