Strona:Józef Birkenmajer - Poszumy Bajkału.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


...Jaki twój pogrzeb! Nie dano ci trumny,
Nie grają-ć huczne karabinów salwy,
Ni nadwiślańskich lasów poszept szumny...
Ani te chałup nadwiślańskich malwy
Nie darzą ciebie ostatnim pokłonem
I czół nie zegną przed tak rzewnym zgonem...

Ciebie z munduru obdarto do naga
I odsłonięto twoją pierś wychudłą;
W ustach był wyraz, co litości błaga,
A w oczach — niby łez wyschnięte źródło —
I takie dziwne na twarzy wypieki,
Jak wyraz wstydu — wieczny i daleki...

I czterech drabów wzięło cię na nosze
I do wspólnego porzucili doła...
O ziemio! Serce masz dla nas macosze,
Lecz może z ciebie krew nasza zawoła
I z twojej głębi mściciele wybiegą!...
Śnij, śnij choć o tem, bracie mój — kolego!