Przejdź do zawartości

Strona:Iliada.djvu/022

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

wszą naukę znayduie: w nich Eschil, Sofokl, Archiloch, Herodot, Demosten, Platon, i naylepsi pisarze wyczerpnęli, po większéy części, te piękności, które w ich pismach iaśnieią: w nich snycerz Fidyasz i malarz Eufranor nauczyli się godnie bogów pana wystawiać.

Cóżto za człowiek, który prawodawcom daie polityki prawidła? który Filozofów i Hiſtoryków sztuki pisania naucza, a Poetów i Mowców sztuki wzruszania? który wszyſtkie krzewi i ożywia talenta? a którego wyższość tak ieſt powszechnie uznana, iż względem niego nikt zawiści nie ma, iak względem ſłońca, które nas oświeca?

Wiem ia, że Homer szczególniéy własnemu narodowi podobać się musi. Znacznieysze domy Greckie, w dziełach iego znayduią początki swoich zaszczytów, a różne pańſtwa, epoki swoiéy wielkości. Częſtokroć dosyć było na iego świadectwie, do przywrócenia dawnych granic, między dwoma sąsiedzkiemi narodami. Lecz ta chwała, spólna z wielą zapomnianemi dziś autorami, nie potrafiłaby zrobić tego zapału, iaki dzieła Homera sprawuią. Innych potrzeba było sprężyn, aby panowanie nad umysłami Greków otrzymać.