Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wziął fascykuł od jurysty,
Dmuchnął, został piasek czysty,
Z piasku owego zaraz bicz ukręcił,
Z bicza zrobił kałamarz, a gdy w nim coś zmęcił,
Ujrzeli w ręku swoich za taką robotą,
Ten, co miał sprawę, piasek; co w niej gadał, złoto.
Sędziemu dwa pęcherze dał od zapozwanych,
Obadwa były pełne papierów pisanych.
Pękł, co był ubogiego, skoro go wymienił,
Bogacza w ważny weksel zaraz się przemienił.
A wszyscy zawołali zdaleka i z bliska:
Tomito pęcherz, gdy kto na nim zyska. —
Chcecie wiedzieć, rzekł, jakto przemysł rzeczy mnoży?
Niech z was każdy w ten worek pieniądze położy. —
Stosując się do rozkazu
Napełnili go dorazu.
On się pokłonił, podskoczył, wykrzyknął;
Brzęknął pieniędzmi, rozśmiał się i zniknął.


CLXXIV. PSZCZOŁY.


Rozum się rozpościera, to przywilej wieku,
I nie tylko w człowieku,
Ale już i zwierzęta, chociaż pism nie kreślą,
Głęboko myślą.
Pszczoła do mędrca zawędrowała,
A gdy go mówiącego żarliwie słyszała,
Zapomniawszy o kwiatach, co na oknie stały,
Na to swój umysł natężyła cały,
Aby pojąć, co on gada.
Z nauki rada
Bez miodu lecz z rozumem do roju przybyła,
I jako mądr[a][1] tem się zatrudniła,
Jakby to polepszyć, lepiej usposobić,

  1. Przypis własny Wikiźródeł Tekst oryginału nieczytelny.