Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/056

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


On czas rozziębił,
On zasiew zgnębił,
On zepsuł pole,
On zniszczył role. —
Idąc na śmierć, rzekł nieborak:
Dobrze mi tak, żem był dworak.


CXLVI. WÓZ Z SIANEM.


Przy powrozie
Na mrozie
Wielki ciężar konie wlekły,
Więc sobie rzekły:
Aby nąszą prącę skrócić,
Starajmy się wóz wywrócić.
I tak się stało,
Siano się w wodzie zmaczało.
Ale czego nie dociekły,
Cięższe, bo zmokłe, do domu przywlekły.
A nim wyschło bywszy w wodzie,
Pracowały trzy dni w głodzie.


CXLVII. KOMAR.


Brzęczał komar wesoło, bo się dobrze napił,
Gdy się więc kwapił,
Aby się to jeszcze stało,
Co mu się już raz udało:
Zle w tem sobie poradził,
Brzękiem własnym się zdradził.
I gdy próżno się trudził,
A śpiącego obudził:
Czatowany po głosie,
Skończył życie na nosie.