Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/055

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Obadwa się przestraszyli.
Korzystając ojciec z chwili,
Rzekł: Patrz, jak przez niebaczność złem sobie poradził,
Gdybym nie śpiewał, o brzeg byłbym nie zawadził.
Z mojego czynu
Naucz się synu!
Łódka tron, lud jest woda, i unosi snadno;
Kiedy sternik niebaczny, łódka idzie na dno.


CXLV. KOGUT.


Kogut iż piał na odmianę,
Zyskał życie pożądane.
W szczęśliwej porze
Osiadł we dworze.
Skoro raz pan umieścił,
Każdy sługa go pieścił.
Zażywając do rady
Pan, panięta, sąsiady
Uwielbiali proroka
Pół roka.
Zapiał był raz po deszczu — odmiana! —
Więc zaraz zrana
Gospodarz w pole,
Sąsiad na role
Szli zaufale.
Ale
W pośród roboty
Nadeszły słoty.
Kogut winien! — więc na niego:
On sprawcą wszystkiego złego,
On zle paradził,
On grad sprowadził,