Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


CXX. WILCZKI.


Pstry jeden, czarny drugi, a bury najmniejszy,
Trzy wilczki wadziły się, który z nich piękniejszy,
Mówił pierwszy: Ja rzadki. —
Mówił drugi: Ja gładki. —
Mówił trzeci: Ja taki, jak i pani matka. —
Trwała zwadka.
Wtem wilczyca nadbiegła,
Gdy w niezgodzie postrzegła —
Cóżto? rzecze, same w lesie
Wadzicie się? —
Więc one w powieść, jak się rzecz działa.
Gdy wysłuchała —
Idzie tu wam o skórę, rzekła, miłe dzieci!
Która zdobi, która szpeci?
Nasłuchałam się tego już to razy kilka,
Nieprzystoi to na wilka
Wcale.
Ale
Jak będziecie tak w kupie
Dysputować się głupie:
Wiecie, kto nie zbłądzi?
Oto strzelec was pozwie, a kuśnierz osądzi.


CXXI. DZIECI I ŻABY.


Koło jeziora
Z wieczora
Chłopcy wkoło biegały,
I na żaby czuwały,
Skoro która wypływała,
Kamieniem w łeb dostawała.
Jedna z nich śmielszej natury,
Wystawiwszy łeb do góry,