Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/041

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rzekła: Chłopcy! przestańcie, bo się źle bawicie,
Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie.


CXXII. SKOWRONEK.


W czasy gorące
Na łące
Pasły się społem
Osieł z wołem,
Tamten chróstem, ten trawą;
A pomiędzy murawą
Tam, gdzie kwiaty i ziółka,
Pszczółka.
Chwytając motyliki, zbierając robaczki,
Bujał skowronek nad krzaczki.
Na jednej łące wszystko się działo.
Pszczółka brzęcząc w ul niosła zdobycz okazałą,
Chwast z trawą to użyczał,
Osieł beczał, wół ryczał.
Skowronek, wzbijając się czule i radośnie,
Dawał wdzięk wiośnie.


CXXIII. KONIE.


Koń maneżowy zszedł się z stadniczym,
Rzekł: Tyś jest niczym;
Jeżeli mnie będziesz prosić,
Nauczę cię człeka nosić,
Jak suwać rowy,
Jak biedz na łowy,
Jak stąpać w ciągu,
Jak bydź w zaprzągu. —
A ja jednak, rzekł stadny, o to cię nie proszę,
Może źle, że nie umiem; lepiej, że nie noszę.