Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 03.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Krew — rzekł wesoło — całe niebo wygląda jak unurzane we krwi. To Apokaliptyczna Bestja dostała śmiertelny cios. Wkrótce ją ujrzymy zdychającą.
Czernow uśmiechnął się również, ale uśmiech jego był melancholijny.
— Nie; Bestja nie zdycha. To wieczysta towarzyszka człowieka. Kryje się, ociekając krwią czterdzieści... sześćdziesiąt lat... wiek cały, ale znów się ukazuje. Jednego tylko możemy pragnąć, żeby jej rana była wielką i żeby się nie zagoiła długi czas i żeby jej nie ujrzały nigdy te pokolenia, które zachowają jeszcze pamięć o nas.