Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 03.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


z automobilów, strzelając jednocześnie. Wszystkich mężczyzn, umiejących władać karabinem rzucił Gallieni na koniec prawego skrzydła nieprzyjaciół, w ostatniej chwili, kiedy zwycięztwo ważyło się jeszcze i kiedy lada drobiazg mógł o niem stanowić.
A potem w niedzielę popołudniu, kiedy wraz z trzema towarzyszkami „oblężenia“ wygrzewał się na słońcu w Lasku Bulońskim, dowiedział się z nadzwyczajnych dodatków, że bitwa, która się toczyła w pobliżu Paryża i oddalała się teraz, była wielką bitwą i wielkiem zwycięstwem.
— Widziałem dużo, szanowna Pani... Mogę opowiadać o wielkich rzeczach.
Ona potakiwała, jak gdyby sama była przy tem, a odchodząc ofiarowała mu się z pomocą. Był przyjacielem jej syna i nawykła do jego próśb... Czasy się zmieniły, don Marceli był teraz bezgranicznie hojnym. Ale cygan przerwał jej z pańskim gestem: żył w dostatkach. Juljan mianował go swoim administratorem. Bank potwierdził amerykańskie żyro, uważając owe pieniądze jako depozyt, z którego można było czerpać taki to a taki procent stosownie do praw moratorjum. Juljan przesyłał mu zawsze czek, gdy Argensola potrzebował pieniędzy na utrzymanie domu. Nigdy nie opływał tak we wszystko... Wojna ma swoje dobre strony... Ale, aby dobre zwyczaje nie poszły w niepamięć, oświadczył, że przyjdzie kiedy kuchennemi schodami po kosz butelek...
Po wyjeździe siostry, donja Luiza chodziła sama