Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 02.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I nagle wybiegł z pracowni, kierując się ku tylnym schodom, aby wejść do swego mieszkania. Chciał przynieść książkę i pokazać ją przyjaciołom. Argensola towarzyszył mu. Wkrótce potem wrócili obaj z owem dziełem. Pozostawili wszystkie drzwi otwarte za sobą. Powstał stąd silny przeciąg.
Czernow położył na stoliku pod lampą swą cenną księgę. Było to dzieło wydrukowane w 1511 roku z tekstem łacińskim i rycinami. Juljan przeczytał tytuł: Apocalipsis cum figuris. Twórcą rycin był Albrecht Dürer, a były one dziełem jego młodości, kiedy mistrz miał dopiero dwadzieścia siedm lat.
Trzej przyjaciele wpatrywali się z podziwem w staloryt, przedstawiający wściekłą jazdę apokaliptycznych jeźdźców. Straszliwa czwórka pędziła z zawrotną szybkością na swych fantastycznych rumakach, tratując ludzkość, oszalałą z przerażenia.
Lecz nagle stało się coś, co wyrwało tych trzech mężczyzn z zachwytu: coś nadzwyczajnego, nieujętego, jakiś wielki hałas, który zdawał się wpadać im prosto do mózgu, omijając uszy: jakiś wstrząs serca. Instynktownie uczuli, że zaszedł jakiś niezwykły wypadek.
Stali w milczeniu, spoglądając na siebie; w milczeniu, trwającem sekundę zaledwie, a zdającem się nie mieć końca.
Przez otwarte drzwi wtargnął jakiś szum trwożny, pochodzący z dziedzińca: podnoszono rolety, spieszne kroki na różnych piętrach, okrzyki zdziwienia i trwogi.