Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 02.djvu/037

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


To zapewnienie zdawało się uspakajać Rosjanina. On i jego towarzysze zaczęli mówić o widoku, jaki przedstawiał Paryż, gotujący się do wojny. Czernow ubolewał nad wielkiemi klęskami, jakie pociągnie za sobą ta katastrofa; nad tysiącami i tysiącami domowych tragedji, rozgrywających się w tej chwili. Na pozór nic się nie zmieniło. W śródmieściu i dokoła dworców wrzał nadwyczajny[1] ruch; ale reszta olbrzymiej stolicy nie zdradzała żadnego przewrotu w swem życiu, samotna ulica wyglądała tak samo jak każdej innej nocy. Wietrzyk poruszał zlekka liśćmi drzew. Uroczysty spokój panował w przestrzeni. Domy spały; ale poza zamkniętemi oknami odgadywało się bezsenność zaczerwienionych oczu; oddech piersi, dyszących obawą bliskiego niebezpieczeństwa; drżenie rąk przygotowujących wojenną odzież, a także ostatni uścisk miłosny i pocałunki, ropływające[2] się we łzach.
Czernow przypomniał sobie swoich sąsiadów, tę parę małżeńską zajmującą drugie mieszkanie za pracownią. Już tam nie dźwięczało pianino. Rosjanin dosłyszał był odgłosy sprzeczki, trzask drzwi zamkniętych gwałtownie i kroki mężczyzny wychodzącego w nocy na ulicę, by uciec od kobiecych szlochań. Rozpoczynał się tam dramat; dramat pospolity, powtórzenie tylu innych, rozgrywających się w tej samej chwili.

— Ona jest Niemką — dodał Czernow. — Nasza odźwierna wywąchała dobrze jej narodowość. On już teraz powędrował do swego pułku. Ubiegłej nocy nie mogłem prawie zmrużyć oka. Słuchałem jej jęków przez ścianę; powolnego rozpaczliwego płaczu istoty

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – nadzwyczajny.
  2. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – rozpływające.