Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 02.djvu/022

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Cywilizacja — ciągnął dalej tamten — nie polega ani na wielkim przemyśle, ani na licznych parowcach, wojskach i uniwersytetach, w których się tylko wykłada nauka. To jest cywilizacja materjalna. Jest inna, wyższa, która podnosi duszę i nie pozwala, by godność ludzka znosiła biernie ciągłe upokorzenia, Obywatel szwajcarski, który mieszka w swym drewnianym szalecie i uważa się za równego innym ludziom w kraju, jest bardziej cywilizowanym niż Herr Profesor, zmuszony ustępować z drogi jakiemuś porucznikowi lub bogaczowi z Hamburga, który ze swej strony zgina się w ukłonach jak lokaj przed każdym noszącym przedimek von.
Tu Hiszpan przytaknął, jak gdyby zgadując, co Czernow powie w dalszym ciągu.
— My Rosjanie, jesteśmy pod straszną tyranją. Wiem coś o tem. Znam chłód i głód Kamczatki... Żyłem na Syberji... Ale naszej tyranji przeciwstawiał się zawsze rewolucyjny opór. Część narodu jest nawpół barbarzyńska, ale reszta posiada wyższą umysłowość i ducha wysokiej moralności, który jej dodaje sił do narażania się na niebezpieczeństwa i ponoszenia ofiar dla swobody i prawdy. A Niemcy? Któż powstał u nich w obronie praw człowieczeństwa? O jakichże rewolucjach słyszało się w Prusach, ziemi wielkich despotów? Twórca militaryzmu Fryderyk Wilhelm, kiedy mu się sprzykrzyło bić żonę i pluć w talerze synów, wychodził na ulicę ze szpicrutą w ręku i ćwiczył swoich poddanych, którzy nie uciekli w porę. Jego syn Fryderyk Wielki oświadczył, że umiera znudzony panowaniem