Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 02.djvu/021

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


które mącą życie. I ucieszyła mnie szlachetność tych dwuch robotników, którzy zamiast myśleć o wytępieniu swych wrogów, chcą ich poprawić, dając im to, co uważają za najlepsze.
Czernow umilkł na chwilę, by uśmiechnąć się ironicznie wobec widoku, jaki mu przedstawiała wyobraźnia.
— W Berlinie wyrażają swój zapał w sposób, jaki przystoi narodowi wyższemu. Pospólstwo, które szuka pociechy dla swoich upokorzeń w grubym materialiźmie wrzeszczy w tej chwili: „Na Paryż! Będziemy pili szampana darmo!“ Pobożna burżuazja zdolna do wszystkiego dla zdobycia nowego zaszczytu i arystokracja, która dała światu największe skandale ostatnich lat krzyczy również: „Na Paryż!“ Paryż jest Babilonem występku, miastem restauracji Montmartre'u i „Moulin Rouge“, to jest jedynych miejsc, jakie oni znają, A może towarzysze z Socjal-Demokracji krzyczą także; ale ich nauczono innej piosenki: „Na Moskwę! Na Petersburg! Zniszczyć despotyzm rosyjski, wroga cywilizacji“. Kajzer, posługujący się despotyzmem innego kraju, jako straszakiem dla swego narodu!... pękać ze śmiechu!
I gardłowy śmiech Rosjanina rozległ się w ciszy nocnej, podobny do klekotu kastanjet.
— My jesteśmy bardziej cywilizowani niż Niemcy — rzekł, przestawszy się śmiać.
Desnoyers, który słuchał go z zajęciem, drgnął ze zdziwienia i pomyślał:
— Ten Czernow musiał sobie podchmielić.