Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 02.djvu/023

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nad narodem niewolników. W ciągu dwóch wieków historji pruskiej jedna tylko rewolucja: barykady w 1848 roku, licha berlińska kopja rewolucji Paryskiej, i bez żadnego skutku. Bismarck ścisnął pięści, by zgnieść ostatnie zakusy sprzeciwu, jeżeli taki istniał rzeczywiście. A gdy przyjaciele grozili mu rewolucją, straszliwy junkier wziął się pod boki i omal nie pękł ze śmiechu. Rewolucja w Prusach!... Nikt tak, jak on, nie znał swego narodu.
Czernow nie był patrjotą. Wiele razy słyszał go Argensola piorunującego na własny kraj. Ale oburzało go lekceważenie, z jakiem pycha germańska odnosiła się do ludu rosyjskiego. Gdzież była podczas ostatnich czterdziestu lat imperialistycznej potęgi hegemonja intellektualna, jaką się przechwalali Niemcy?... Doskonali rzemieślnicy nauki; mędrcy uparci i krótkowzroczni, każdy ufny w swoją specjalność benedyktyni laboratorjów, którzy pracują ogromnie i którym uda się czasem czegoś dokonać wśród niezliczonych błędów, podawanych za prawdy dlatego, że to oni je stworzyli; to wszystko. A obok takiej pracowitości cierpliwej i godnej szacunku ileż szarlatanizmu! ileż wielkich imion, wystawianych na pokaz jak próbki sklepowe! ilu uczonych, pozamykanych w sanatorjach! Jakiś Herr Profesor wynalazł sposób leczenia suchot, a suchotnicy umierają po dawnemu. Inny opatrzył liczbą środek na zwalczenie najskrytszej z chorób i plaga syfilisu w dalszym ciągu chłoszcze świat A wszystkie te omyłki pochłonęły olbrzymie fortuny; każde zbawcze panaceum dawało pole do powstawania