Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


cie. Aby jej nie wziął za jedną z tych burżujek, jakie bywały na zabawach u Senatora Laurier zaczęła opowiadać Juljanowi o swoich krawcowych i modystkach, wszystko z ulicy de la Paix, dowodząc z powagą, że szanująca się kobieta nie może wyjść na ulicę w kostjumie tańszym niż osiemset franków, w kapelusza poniżej tysiąca. Przedmiot podziwu przed kilku laty był teraz szkaradną pospolitością.

Ta wiadomość stała się powodem, że mistrz bardzo gorliwie zaczął tańczyć na balach z „małą Laurier“ jak ją nazywały przyjaciółki pomimo jej dobrego wzrostu — wśród spojrzeń zawistnych i wezbranych zazdrością. Jaki tryumf dla żony zwykłego inżyniera, która jeździła na wszystkie zebrania w automobilu swojej matki!... Zrazu pociągnął ku niej Juljana urok niewieści Wydawała mu się podobną do tych wszystkich, które omdlewały w jego objęciach, zgodnie z zawikłanym rytmem tańca. Potem przekonał się, że jest inną. Opór jaki mu stawiła po pierwszych słownych poufałościach podniecał jego żądzę. Prawdę rzekłszy, nie miał nigdy do czynienia z kobietą jej sfery. Te, które znał w epoce towarzyskich pierwocin, były t[1] gwiazdy nocnych restauracji, w rezultacie każące sobie płacić. Teraz sława wiodła w jego objęcia damy wysokiego stanowiska, ale z przeszłością bardzo mętną, chciwe nowych wrażeń i nadzwyczaj dojrzałe. Ta śliczna Paryżanka, która szła ku niemu sama, a w chwili oddania się cofała się z nagłymi objawami wstydliwości, była czemś nadzwyczajnem.

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – to.