Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jak arystokracja pergaminów bierze początek w wojnach Krzyżowych. Jego pradziad należał do Konwencji, jego ojciec brał udział w republice 1848. On, jako syn wygnańca zmarłego na obczyźnie, trzymał się, będąc bardzo młodym, śladów Gambtley i mówił co chwila o sławie swego mistrza, aby bodaj jeden jej promień padł na ucznia. Jego syn René, student Szkoły Centralnej nazywał swego ojca vieux jeu, wyśmiewając się potrosze z jego romantycznego i humanitarnego republikanizmu. Ale to mu nie przeszkadzało pokładać nadzieję, że gdy zostanie inżynierem, znajdzie poparcie u ster rządowych przez pamięć na cztery pokolenia Latour'ów zasłużonych republice. Don Marceli, który spoglądał dość podejrzliwie na każdą nową przyjaźń, lękając się prośby o pożyczkę, przylgnął z zapałem do „wielkiego człowieka“. Ten znowu uwielbiał bogactwo, i ów miljoner zamorski, mówiący o pastwiskach bez końca i niezliczonych stadach bydła przypadł ma do gustu. Stosunki przeciągnęły się poza granice zwykłej sąsiedzkiej znajomości i trwały w dalszym ciągu w Paryżu. René z biegiem czasu stał się codziennym prawie gościem w domu na Avenue Victor Hugo.
Jedyne przykrości obecnego życia Desnoyers'a sprawiały mu dzieci. Cziczi drażniła go niezależnością swoich upodobań. Nie lubiła staroświeczyzny choćby najwspanialszej i najdoskonalej zachowanej. Przyjmowała ozięble wszystkie podarunki ojca. Otrzymawszy odwieczną blondynę, rzekła niedbale:
— Wolałabym nową suknię za trzysta franków