Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przyjacielską, które otworzyły bramy wojsku naszemu, sami nawet znaczniejsi mieszkańcy zdawali się patrzyć z obojętnością na upokorzenie wodza, ku któremu mieli skrytą niechęć, częścią dla związków z nieprzyjaznym sobie narodem, częścią dla zazdrości, która się pospolicie wiąże do szczęścia. Z czasem jednak znaczniejsze miasteczka, zastanawiając się czyli nad losem który ich czekał, czyli drapieżny żołnierz porywał im majątek, zamykać zaczęły bramy i dawać wszędzie odpór wojsku naszemu. Odmienił na ów czas Czarniecki sposób obchodzenia się z buntownikami, Jakubek, Lipowiec, Pohrebiszcza, i inne miasteczka mocą dobyte, stały się łupem wojska naszego, a żołnierz zachęcony zdobyczą nabrał serca i ochoty do dalszej wyprawy.

Zabiegając temu Chmielnicki, wydał obwieszczenie do ludu, którem go pobudzał aby się z nim łączył w spólnej potrzebie. W krótkim czasie cała Ukraina porwała się do broni. Tymczasem Stefan Czarniecki w szybkości zakładając pomyślność swoją, nie dawał czasu Kozakom aby się kupili, ale rozpędzając po różnych miejscach gdzie się zbiegało pospólstwo rozpraszał buntownicze kupy[1]. A gdy niespracowany w obrotach swoich dniem i nocą ściga Kozaków, Bohun rotmistrz Chmielnickiego uwiadomiony o jego zamyśle tudzież z doświadczenia mając, iż wojsko polskie bitniejszem jest w polu, wszedł z kilku pułkami swemi do Monasterzysk, obronnego miasteczka wałem i fosami. Męstwo wodza i ochota naszych nie wiele zakładały sobie czasu do dobycia tego miasteczka. Przystąpił pod Monasterzyska Czarniecki, i z wielką siłą uderzył na oblężeńców: Już pułki nasze, po zabiciu Drozdeńka setnika kozackiego, stanęły były na wałach rozrywając parkany, gdy nieszczęśliwy przypadek wyrwał im z rąk zwycięstwo, i napełnił ich trwogą. Czarniecki nieustraszony na największy ogień, nie mając na sobie żadnej zbroi którąby się zasłaniał według zwyczaju wojowania w tym wieku, gdy pierwszy za swemi wpada

  1. Kochowski Climactere I na karcie 362.