Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/164

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się i na czas żądać pokoju, pókiby z Szwedami pod ten sam czas czyniącymi ugodę nie zakończyli wojny, a potem wszystkie siły swoje obrócili przeciwko Polsce. Pokazał to wkrótce nieprzyjaciel ; tem bardziej bowiem ociągał się z przyspieszeniem pokoju, im z większem naleganiem pragnęła rzeczpospolita uczynić koniec tej wojnie.
Wiadomość o zwłoce pokoju przez komisarzów będących w Kraśnie, zmartwiła mocno króla, który dowiedziawszy się o chorobie królowej radby był jak najprędzej powrócić do Warszawy; a gdy bez nadziei już pokoju zamyśla o powrocie swoim, nowy przypadek był mu przyczyną większego jeszcze umartwienia. Pożar wszczęty od jednego domu, w którym rzeźnik dzieląc pod noc mięso zapuścił ogień przez nieostrożność, taką szkodę uczynił w calem mieście, że nietylko większa część domów obróconą była w perzynę, ale oraz w różnych towarach, których Mohylów był składem, rachowano szkody na dwa miliony. Król znieść nie mogąc żałosnych skarg mieszkańców, których ten przypadek przywiódł do ubóstwa, wyjechał do Mińska dnia dwudziestego kwietnia. Odprowadzał go z pułkami swemi Czarniecki, ale tak te jako i litewskie, utraciwszy w ogniu większą część koni, szły piechotą, niosąc na sobie moderunki, jakie który mógł wyrwać z pożaru. Niedostatek, w którym się skarb publiczny znajdował, wiązał ręce królowi, iż wesprzeć nie mógł wojska zostającego w potrzebie. Nie widząc innego sposobu zaradzenia temu nieszczęściu, rozesłał do przyległych wsi i miasteczek, ażeby wybierano konie, któreby potem albo oddane były właścicielom, albo zapłacone ze skarbu. Ten pobór tak był uciążliwy dla obywatelów wyniszczonych tylą nieszczęśliwościami, iż powstały zewsząd zażalenia na Czarnieckiego, jakoby on łagodniej sobie postępował z nieprzyjacielem niż z ziomkami swymi, nie umiejąc poskramiać wojska gwałtem zabierającego ich własność. Na uspokojenie więc skarg obywatelów wyznaczeni byli komisarze od króla, spisujący ile każda wieś, a w szczególności każdy właściciel przystawił koni dla wojska,