Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


skim przyjął służbę u cara, poległ na bojowisku. Naszczokin przewidując klęskę uszedł zawczasu, reszta zaś nieprzyjaciół rozproszona udała się do Połocka, szukając w murach bezpieczeństwa dla siebie[1].
Po tak znacznem zwycięstwie tego tylko niedostawało naszym, aby wkroczyli w kraj nieprzyjacielski, o co gdy król stara się wszelkiemi sposobami, odciągając wojsko od związku i nakłaniając je aby z nim szło do Moskwy,—— to odwołując się do związku koronnego, przystąpić nie chciało do ugody. Z tem wszystkiem, nie tracił król nadziei iż ułagodzi dobrocią rozhukane umysły, a chcąc korzystać z zwycięstwa, wydał rozkazy kilku pułkom, aby wkroczyły w granice państwa moskiewskiego, reszcie zaś wojska kazał iść za sobą do Mohylowa, ażeby przeprawiwszy się przez Dniepr złączył się z Kozakami i z Tatarami, o których miał wiadomość iż stali w gotowości pod Peryasławiem, oczekując przybycia wojska naszego. Ale Żyromski, odstępując króla, cofnął się nazad z wojskiem związkowem do Litwy. W taki stanie zostając król, i nie wiedząc coby miał dalej czynić, złożył wojskową radę, na której gdy to było powszechnem zdaniem, aby nie wstawiał osoby swojej na niebezpieczeństwo będąc opuszczony od wojska, postanowił powrócić nazad, zostawując Czarnieckiego z kilku pulkami, któryby nie tak siłą stawił się nieprzyjacielowi, jako raczej nabytą sławą utrzymywał go w bojaźni, pókiby król zwoławszy stany, nie naradził się jakimby sposobem uspokoić rozruchy domowej.

Czarniecki chociaż ze szczupłem wojskiem zostawiony w Litwie, nie był jednak nieczynnym. Przyuczony być zawsze ogromnym nieprzyjacielowi, garstką nawet ludu którego był wodzem, trwożył straże moskiewskie rozstawione po różnych miastach. Jak tylko bowiem pożegnał króla, udał się natychmiast do Wilna, gdzie Moskale trzymali straż znaczną, i chociaż kilka razy porażeni byli od naszych, widząc jednak iż rzeczpospolita nie radziła skutecznie o sobie, trzymali się miejsc obronniejszych, częścią dla bezpieczeństwa swego, częścią dla nadziei,

  1. Kochowski Climactere II. na karcie 524.