Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


iż wsparci będą nowemi posiłkami z Moskwy. Trzymał straż w zamku wileńskim Moskal, bardziej okrucieństwem i zdzierstwami sławny niżeli imieniem. Dzikość tego człowieka tak mocno rozjątrzyła serca mieszkańców, iż tylko sposobności szukali, aby się pomścić mogli i uwolnić z jarzma okrutnego tyrana, który nietylko srożył się zadając męki mieszkańcom, ale dla samych nawet Moskalów nie będąc łagodniejszym, wielu miał między nimi nieprzyjaciół. Ten za przybyciem Czarnieckiego pod mury, gdy nie chce poddać zamku i daje odpór naszym, związany od mieszkańców, razem z twierdzą dostał się w ręce zwycięzcy. Pozwolił Czarniecki straży moskiewskiej wyjść z miasta, ale tyle tylko każdemu zabrać z sobą dopuścił, ile pieszo mógł unieść na sobie. Sam zaś komendant dla okrucieństwa, które bez względu na płeć i wiek obywatelów wywierał po całej okolicy, skazany był na śmierć sądem wojskowym.
Już tylko Bychów i Kowno zostawały w rękach moskiewskich, których odebranie niewiele potrzebowało czasu i pracy, gdyby bunt wojska nie mięszał był w kraju, i nie groził mu wojną domową. Nietylko bowiem do tej zuchwałości przychodziło wojsko, iż uznać nie chciało nad sobą innej zwierzchności prócz obranych przez siebie marszałków, ale nawet stan rzeczypospolitej chciało odmienić w rząd dziwaczny, tworząc nowe ustawy. W tem zamięszaniu, gdy zuchwałość targała się nawet na powagę królewską, zabierając dochody z dóbr stołowych i z duchownych wybierając pobory, niczego król nie zaniechał coby ułagodzić mogło zuchwałe żołnierstwo, i odciągając je od związku czyniącego krzywdę powadze swej i dobru rzeczypospolitej; ale ani uniwersałami które wydawał, ani listami do niektórych znaczniejszych we związku będących, nie mógł ich pociągnąć na wyprawę przeciw Moskalom. Nakoniec, gdy ani postrach klątwy Jędrzeja Trzebińskiego biskupa krakowskiego, ani łagodność i moc wymowy książęcia Floryana Czartoryskiego biskupa kujawskiego, zaradzić nie mogły nieszczęściu, nakazał król sejm na dzień dwudziesty drugi miesiąca lutego następującego roku 1662.