Strona:Henryk Sienkiewicz-Na polu chwały 1906.pdf/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Filuś za kitę, a jeśli ci co niepolitycznego pod nos uczyni, to ją ugryź... Adveniat regnum Tuum... O taka córko! wiem, cobyś odrzekła, że i człek libenter perdices manducat, ale to wiedz, że człek chociaż w post daje im spokój, a w tobie chyba sprośnego Lutra dusza siedzi, bo ty byś i w wielki piątek mięso żarła. Fiat voluntas Tua... Truś! truś! truś!... sicut in coelo — naści jeden z drugim jeszcze po kaczanie!.. et in terra...
I, tak mówiąc, rzucał głąbiki a następnie znów miotał ziarno, zrzędząc trochę i na gołębie, że choć wiosna jeszcze nieblizko, a one już coś nadto koło siebie zachodzą i depcą, i gruchają. Wreszcie, gdy już torba wypróżniła się zupełnie, wstał, podniósł latarnię i zabierał się do wyjścia, gdy wtem na progu spichrza ukazał się Taczewski.
— A! Jacuś — zawołał ksiądz — a ty tu co tak rano robisz?
Taczewski ucałował go w ramię i odrzekł:
— Do spowiedzi, dobrodzieju, przyjechałem, a w czasie rannej mszy chciałbym do Stołu Pańskiego przystąpić.
— Do spowiedzi? Dobrze, ale cóż ci tak przypiliło? Gadaj no zaraz, bo to nie bez kozery!
— Powiem szczerze. Mam się dziś pojedynkować, a że z pięciu mężami łatwiej o przygodę niż z jednym, więc chciałbym duszę oczyścić.
— Z pięciu mężami? Rany boskie! a tyś im co uczynił?
— Ot właśnie, że im nic nie uczyniłem. Sami szukali zwady i sami mnie pozwali.
— Cóż to za jedni?
— Bukojemscy leśniczowie i Cypryanowicz z Jedlinki.