Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zostałem przytem, co stanowi istotnie Złotopole, ale i mimo woli wyszedłem na kapitalistę.
— A to jakim sposobem? — spytała z żywym interesem pani Bujnicka.
— W ten prosty sposób... A! otóż i pan Iwaszkiewicz. Bonjour monsieur Iwaszkiewicz!
Rzeczywiście Iwaszkiewicz zbliżył się do pani Bujnickiej i, powitawszy ją, siadł przy Fani.
Na widok Złotopolskiego brwi jego zsunęły się na chwilę, ale wkrótce twarz wypogodziła się nanowo. Owszem, tyle w niej było niezwykłego ożywienia i szczęścia, że to zwróciło uwagę Fani.
— Musiało pana coś pomyślnego spotkać — spytała, patrząc mu w oczy.
— Tak pani. Zdołałem urzeczywistnić dziś jeden z dawno upragnionych celów — i przychodzę właśnie podzielić się z panią radością.
— Słucham! słucham!
— Dziś oddaliłem ostatniego robotnika zagranicznego z mojej fabryki. Nie