Strona:Henryk Sienkiewicz-Humoreski z teki Worszyłły.pdf/179

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wała, że i on ma swoje ale, t. j. że on sam sobie podobno wszystko winien, ale cóż robić nam w dzisiejszych czasach, tembardziej że Fania okazuje mu wiele sympatyi.
Tu troskliwa matka wskazała księciu Tadeuszowi na Fanię, do której właśnie zbliżał się Iwaszkiewicz.
— Patrz, kuzynie! — rzekła pani Bujnicka.
Rzeczywiście twarz Fani, gdy młody człowiek stanął przed nią, zajaśniała uśmiechem. Podniósłszy się nieco, zebrała jedną ręką fałdy sukni i, wskazawszy mu miejsce obok siebie, zaczęła ożywioną rozmowę.
Porzućmy i my księcia Tadeusza z panią Bujnicką, a posłuchajmy rozmowy młodej pary.
— Jakże pan znajduje wieczór dzisiejszy? — zaczęła Fania.
Inżynier spojrzał po oświetlonym salonie i spytał:
— Pani lubi wieczory i zabawy?
— Ja przyznam się panu, że wolę mój pokój, w którym mogę myśleć o tem,