Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/277

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jak zapewne wszystkim wiadomo — łączące mnie z pełniącym obowiązki kąpielowego lekarza, wolałbym tu dziś wieczór głosu nie zabierać. Tymczasem moje położenie w zakładzie kąpielowym, oraz wzgląd na najważniejsze interesy miasta, zmuszają mnie postawić pewien wniosek. Jestem przekonany, że ani jeden ze zgromadzonych tu obywateli nie uważa za rzecz pożądaną, ażeby niczém niedowiedzione i przesadne pojęcia o zdrowotnych stosunkach kąpieli i miasta rozniosły się w dalszych okolicach.
WIELE GŁOSÓW. Nie, nie, nie, protestujemy!
BURMISTRZ. Stawiam więc następujący wniosek. Zgromadzenie zabrania doktorowi kąpielowemu, Stockmannowi, ustnie albo téż w innéj formie wypowiadać jego sprawozdania.
STOCKMANN (wybuchając). Zabrania! Co! co?
JOANNA (kaszle). Hm! hm!
STOCKMANN (miarkując się). No więc, zabraniajcie.
BURMISTRZ. W mojém sprawozdaniu, drukowaném w „Pośle” obznajomiłem publiczność z obecnym stanem rzeczy, ażeby wszyscy dobrze myślący obywatele, mogli o nim powziąć dokładne wyobrażenie. Można się z tego sprawozdania przekonać, że memoryał doktora — zawierający wotum nieufności dla kierowników tutejszych — zmierza w gruncie rzeczy do włożenia na barki opodatkowanych obywateli miasta — niepotrzebnego wydatku, najmniéj stu tysięcy koron. (Ogólne zaniepokojenie).
THOMSEN (dzwoni). Spokój, panowie... Co do mnie, oświadczam, iż sprawozdanie pana burmistrza upewniło mnie w zupełności. Ja także mam przekonanie, że agitacya doktora Stockmanna ma jakieś inne powody. Mówi o kąpielach, ale właściwie chodzi mu o cały przewrót miejscowy, chce on sprawy miejskie powierzyć w inne ręce. Nikt w świecie nie powątpiewa o zacności pana doktora — pod tym względem pomiędzy obecnemi panuje tylko jedno mniemanie. Ja także jestem stronnikiem samorządu, ale nie powinien on tak drogo kosztować opodatkowanych już obywateli. Nastąpić-by to jednak musiało i dlatego w tym razie oponuję najzupełniéj doktorowi Stockmannowi. I złoto przecież przepłacić można. Takim jest mój pogląd. (Ze wszystkich stron gorące przytakiwania).
HAUSTAD. Proszę o głos.
THOMSEN. Pan redaktor Haustad ma głos.
HAUSTAD. Ja także jestem znaglony do wypowiedzenia mego sposobu pojmowania rzeczy. Z początku agitacya doktora Stockmanna, z wielu stron trafiała mi do przekonania i dlatego ją popierałem, o ile mogłem bezstronnie. Potém jednak przekonaliśmy się, że wprowadzono nas w błąd fałszywém przedstawieniem.
STOCKMANN. Fałszywém.