Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/278

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


HAUSTAD (szybko). No, powiedzmy, niezupełnie dowodném przedstawieniem. Okazało to wyraźnie sprawozdanie pana burmistrza. Spodziewam się, że nikt z obecnych nie wątpi o moich liberalnych przekonaniach. Co do tego, dość mi będzie powołać się na postawę „Posła ludu” wobec wszystkich ważnych politycznych kwestyj. Wiem jednak przez doświadczonych i rozsądnych ludzi, że dziennik polityczny w sprawach czysto lokalnych musi zachowywać się z pewną ostrożnością.
THOMSEN. Najzupełniéj zgadzam się z mówcą.
HAUSTAD. W obecnéj sprawie jest rzeczą niewątpliwą, iż pan doktor Stockmann ma przeciw sobie opinię publiczną. A jakiż, panowie, jest pierwszy i najważniejszy obowiązek redaktora? Powinien on być w zgodzie ze swemi czytelnikami. Wszakże powiedziećby można, że odbiera od nich cichy mandat, ażeby nieustannie, niezmordowanie działał dla dobra tych, co podzielają jego przekonania. Czy się w tém mylę?
LICZNE GŁOSY. Nie, nie, nie, redaktor Haustad ma słuszność.
HAUSTAD. Musiałem przejść ciężką walkę, ażeby zerwać z człowiekiem, w którego domu bywałem w ostatnich czasach częstym gościem — z człowiekiem, który do dnia dzisiejszego cieszył się niepodzielną sympatyą swych współobywateli — z człowiekiem, którego jedyną, albo też najwyraźniejszą wadą jest, że słucha raczéj głosu serca, niż rozsądku.
NIEKTÓRE GŁOSY. To prawda! Brawo, doktór Stockmann, brawo!
HAUSTAD. Obowiązki względem ogółu zmusiły mnie z nim zerwać... A do tego zmuszają mnie do walki z nim, do powstrzymania go na niebezpiecznéj drodze, na którą wstąpił, jeszcze inne względy — względy na jego rodzinę...
STOCKMANN. Trzymaj się pan wodociągów i kanału.
HAUSTAD. Wzgląd na jego żonę i opuszczone dzieci.
WALTER. Mamo! alboż tak jest?
JOANNA. Cicho, dziecko!
THOMSEN. Jeśli nikt już nie żąda głosu, to odczytam sprawozdanie pana burmistrza.
STOCKMANN. Nie potrzeba. Dziś wieczór zamierzam mówić o czém inném, a nie o całym brudzie tkwiącym w kąpielach.
BURMISTRZ (półgłosem). A to co znowu?
PIJAK (u drzwi wchodowych). Ja także jestem opodatkowanym obywatelem. I dlatego posiadam głos i zdanie. Według mego pełnego, silnego, niezmiennego przekonania...
LICZNE GŁOSY Cicho tam!
INNE GŁOSY. Upił się. Precz. (Wyprowadzają pijanego).
STOCKMANN. Proszę o głos.