Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


BURMISTRZ. Ja także jestem zdania, że należy wybrać prezydującego.
STOCKMANN. Ależ, Janie, ja sam zaprosiłem obecnych.
BURMISTRZ. Sprawozdanie lekarza kąpielowego może dać powód do ujawnienia rozmaitych zdań.
WIELE GŁOSÓW (z pomiędzy tłumu). Przewodniczącego, przewodniczącego!
HAUSTAD. Głos ogólny zdaje się żądać przewodniczącego.
STOCKMANN (panując nad sobą). Dobrze więc, niech się stanie zadość żądaniu ogólnemu.
THOMSEN. Czyby pan burmistrz nie zechciał objąć przewodnictwa?
TRZEJ PANOWIE (klaszcząc). Brawo! brawo!
BURMISTRZ. Z różnych, łatwych do zrozumienia powodów, muszę zrzec się tego zaszczytu. Szczęściem jednak, mamy pomiędyy sobą człowieka, na którego chętnie wszyscy się zgodzą. Mam na myśli prezesa stowarzyszenia właścicieli domów, pana Thomsena, właściciela drukarni.
WIELE GŁOSÓW. Tak, tak! Thomsen, Thomsen!
STOCKMANN (zabiera swój rękopism i schodzi z wywyższenia).
THOMSEN. Zaufaniem współobywateli wezwany, czuję się przymuszonym... (Klaskania i okrzyki. Thomsen wstępuje na wzniesienie).
BILLING (pisząc). Więc, pan Thomsen, właściciel drukarni przez aklamacyę wybrany na prezydującego.
THOMSEN. Zajmując to miejsce, pozwalam sobie wypowiedziéć parę krótkich słów... Jestem spokojnym obywatelem i trzymam się rozsądnego umiarkowania — umiarkowanego rozsądku wiedzą o tém wszyscy, którzy mnie znają.
WIELE GŁOSÓW. Tak jest, Thomsenie, tak.
THOMSEN. Nauczyłem się w szkole życia i w szkole doświadczenia, że najpiękniejszą obywatelską cnotą jest umiarkowanie.
BURMISTRZ. Słuchajcie!
THOMSEN. Rozsądek i trzeźwość poglądu najlepiéj służą społeczeństwu. Chciałbym więc wpoić to przekonanie naszemu szanownemu współobywatelowi, który zgrowadzenie zwołał, ażeby trzymał się w granicach trzeźwości i umiarkowania.
JAKIŚ CZŁOWIEK (we drzwiach wgłębi). Niech żyje towarzystwo wstrzemięźliwości!
JAKIŚ GŁOS. Co u dyabła!
WIELE GŁOSÓW. Pst! pst!
THOMSEN. Nie przerywajcie, panowie. Czy kto żąda głosu?
BURMISTRZ. Proszę o głos!
THOMSEN. Pan burmistrz Stockman ma głos.
BURMISTRZ. Ze względu na stosunki blizkiego pokrewieństwa —