Strona:Henryk Ibsen - Peer Gynt.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ino między nich się dostać,
A poznają, żeś jest śmieć.
PEER: Co? co?
AASA: (tupie ze wściekłością nogami) Będę gębę drzeć,
Że nie gorsi nad cię zbóje,
Aż cię psami precz wyszczuje,
Jak włóczęgę, głupi cham.
PEER: Hm!… Więc pójdę sobie sam.
AASA: I ja również tam nadążę.
PEER: Nie masz siły.
AASA: Co, mój książę,
Nie mam siły? Takam wściekła,
Żebym żarła głazy z piekła,
Gryzła krzemień! Puść mnie!
PEER: Owszem,
Lecz przysięgnij —
AASA: Nienajzdrowszem
Będzie takie balowanie,
Gdy usłyszą, ty, gałganie,
Co zacz jesteś!
PEER: Więc mateczka
Nie ruszy się…
AASA: Głupia sprzeczka!
Już ty na tej tam zabawie…
PEER: Więc matusię tu zostawię —
AASA: Co?
PEER: Na młyński dach wysadzę

(sadza ją na dachu młyna; Aasa krzyczy)

AASA: Zsadź mnie z dachu!
PEER: Nie poradzę,
Uspokój się!
AASA: Kiep!
PEER: Bez złości!