Strona:Helena Mniszek - Pluton i Persefona.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

ZEUS (mówi z godnością i powagą, przez którą zawiść przebija).
Zgromadzenie nasze roztrząsać tu będzie sprawę poważną, sprawę, która poruszyła cały Olimp wielki, sprawę niebywałą na Olimpu górze. Skupiajcie przeto bogowie umysły, roztropnie rzecz całą pod uwagę weźcie, by słuszny wyrok każdy z was potwierdził. Ukarać winnego i spokój przywrócić, to zadanie nasze.

(Hermes i Hefajstos uśmiechają się trochę drwiąco).

ZEUS.
Winnym jest Pluton, Tartaru władca, podziemi pan.
DEMETER (wzburzona).
Córkę moją porwał i uniósł w podziemia, bez woli mojej i bez mojej wiedzy. O! Ma niewinna, piękna Persefona w otchłaniach Tartaru! To zbrodnia okrutna!
ZEUS.
Zanim wydam wyrok, proszę was, niech każdy o czynie tym zdanie swe wyjawi. Mój wyrok niezmienny, lecz pogląd was wszystkich poznać chcę, bogowie. Mów Demetro, proszę, twój głos jest tu pierwszym.
DEMETER.
Żądam zwrotu córki natychmiastowego, żądam, by Pluton oddał mi ją zaraz, i poniósł karę za czyn tak potworny, by mnie i Persefonę