Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/227

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mienie, a zarazem cofają się przed lada cieniem.
„Nie rozumieją oni wcale skutków rzeczy ani ich wzajemnych stosunków, a ulegając również łatwo zniechęceniu, jak i egzaltacyi oraz panice, sięgają zawsze wzrokiem zbyt wysoko lub zbyt nisko i nigdy nie potrafią zatrzymać się na właściwym stopniu, ani zachować należytej miary. Bardziej ruchliwi, niż woda, odbijają oni w sobie wszelkie barwy i przybierają wszelkie formy. Czy mogą zatem służyć za podstawę dla jakiego bądź rządu?“
Na szczęście wszystkie owe cechy tłumu, o których mowa była wyżej, nie zawsze przejawiają się w zgromadzeniach parlamentarnych stale, występując tylko w niektórych chwilach. W wielu wypadkach osobniki, wchodzące w skład tłumu, zachowują swą indywidualność i tylko dzięki temu zgromadzenie może wydawać na świat ustawy dla pewnego zakresu stosunków doskonałe. Twórcami takich ustaw bywają, co prawda, pojedynczy ludzie, przygotowujący je w ciszy swych gabinetów i w ten sposób ustawa, uchwalona przez zgromadzenie, jest w samej rzeczy dziełem pojedynczego człowieka. Rzecz oczywista, że takie ustawy bywają najlepszemi, a stają się one zgubnemi wówczas dopiero, gdy szereg nieszczęśliwych poprawek parlamentu uczyni je dziełem zbiorowem. Twór bowiem tłumu bywa zawsze i wszędzie niższym od dzieła pojedynczego osobnika. Tylko spe-