Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


części nieświadome i to właśnie czyni je doskonałem. Spółcześni malarze, odtwarzający wyblakłe barwy i wymuszone pozy niektórych dawniejszych szkół malarskich, bynajmniej nie domyślają się źródła swego natchnienia, wierząc, iż tworzą szczerze. A tymczasem, gdyby pewien sławny mistrz nie wskrzesił tej formy sztuki, widzianoby dotychczas w niej głównie strony naiwne i ujemne. Ci, którzy, idąc za przykładem innego znowu mistrza, zamazują swe płótna kolorem fioletowym, nie widzą w naturze więcej fioletu, niż go widziano przed laty

    „Nie mówcie mi o nieugiętej sprawiedliwości tam, gdzie panuje nienawiść biurokratyczna ku wielkim i śmiałym przedsięwzięciom. Narody potrzebują owych ludzi zuchwałych, którzy mają wiarę w siebie i przezwyciężają wszelkie przeszkody, nie oglądając się na swą własną osobę. Geniusz nie może być roztropnym; przy roztropności bowiem niepodobna byłoby rozszerzyć sfery działalności ludzkiej.
    „..... Ferdynand Lesseps poznał szał tryumfu i gorycz zawodu: Suez i Panamę. Kiedy myślę o tem, serce oburza się na ową moralność powodzenia. Gdy Lessepsowi udało się połączyć dwa morza, składali mu hołdy monarchowie i narody, a dziś, kiedy pomysły jego rozbiły się o skały Kordylierów, jest on zwyczajnym oszustem.... To jeden z objawów walki klas i zgryźliwości biurokratów oraz urzędników, którzy mszczą się na każdym, kto pragnie wznieść się ponad swe otoczenie..... Ustawodawcy spółcześni stoją bezradni wobec tych wielkich idei geniuszów, ogół jeszcze mniej je pojmuje, a w takim stanie rzeczy łatwo jest pierwszemu lepszemu prokuratorowi dowieść, że Stanley jest mordercą a Lesseps oszustem“.