Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Davoust tak scharakteryzował swoje i Maret’a poświęcenie dla cesarza: „Gdyby cesarz rzekł do nas obydwóch: polityka moja wymaga, aby Paryż został zburzony i nikt nie uszedł zeń z życiem, jestem pewny, że Maret dochowałby tajemnicy, zdradzając sekret tylko przed swą rodziną, aby ją ocalić. Co zaś do mnie, to nie chcąc zwierzyć się nikomu, nie oszczędziłbym ani żony ani dzieci“.
Trzeba pamiętać o tej zdumiewającej potędze uroku, ażeby zrozumieć cudowny powrót Napoleona z Elby, ów raptowny podbój całej Francyi przez jednego człowieka, mającego przeciw sobie wszystkie zorganizowane siły kraju, który mógł być przecież znużonym jego tyranią. Ale dość mu było tylko spojrzeć na jenerałów, wysłanych przeciw niemu. Gdy ich wyprawiano, wszyscy solennie przyrzekali, że go pochwycą i wszyscy poddali mu się bez oporu.

„Napoleon, pisze jenerał angielski Wolseley, wylądował we Francyi prawie sam jeden i ten zbieg z małej wysepki Elby, na której obrał sobie pobyt, zdołał w ciągu kilku tygodni bez rozlewu krwi wywrócić we Francyi wszystkie władze, nadane jej przez króla prawowitego. Czy jest w historyi inny zdumiewający przykład podobnego uroku osobistego? W ciągu całej swej ostatniej kampanii Napoleon oddziaływał

    wielki despota dla otaczających go ludzi, których uważał poprostu za przydatnych tylko na pastwę dla dział.