Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dziecko by ją zobaczyło! Z twojej chaty, ty odwieczny oberżysto, widać przecie, kraj cały.. przeszło pięćdziesiąt mil daleko! Przecież nie siedzę absolutnie już jak duch jaki, wewnątrz flaszki i nie leżę zakorkowany na dnie morza. To tylko raz tak było — daj nam więc jeszcze klucz złoty i pozwól odjechać!
WANN. Jeśli zima nagle zabłyśnie, można łatwo oślepnąć!
HELLRIEGEL. Albo dostaje się wszystko widzący wzrok — trudnoby uwierzyć, w śnie będąc: tak tajemniczo nęci mię biały, w świetle poranku błyszczący czar gór i drażniąca woń półwysep, zarośli i ogrodów, tam, w głębi, a co ty mówisz! jest się jak na innej gwieździe!
WANN. Tak się to dzieje, jeśli góry skąpane są w grze ognia eliaszowego, wielkiego Pana.
HELLRIEGEL. Pippa!
WANN. Ona jest właśnie znowu daleko od nas na swojej własnej wędrówce! A on. ten stary, bezradny olbrzym znowu za nią! (Układa Pippę na ławce. Potem woła): Jonatan! — Znowu niewidzialna dłoń która przez mury i dachy sięga, moje plany pokrzyżowała, na łup sobie. — Jonatan! — On już zimny! żarzący się krater wygasł. Na co poluje strzelec? chyba nie na zwierzę, które zabił! Na co? któż mi na to dać może odpowiedź?
HELLRIEGEL (przy czarnem oknie). Pippa popatrzno na dół, cyple pokryte są złotemi kopułami.... i widzisz: tam jest nasz wodny pałac — i złote schody, które na górę prowadzą!