Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


WANN. To ciesz się. Ciesz z tego, co widzisz i z tego, Michał co przed tobą jest zakryte!
HELLRIEGEL. Morze! — o, jeszcze jedno, wyotchłania się u góry: górne morze dolnemu oddaje miliony drżących gwiazdeczek! o Pippa... patrz, jeszcze się trzecie niebo rozwiera! nieskończone łyskanie i zanurzanie się światła w światło! a my płyniemy z oceanu na ocean, na naszym szumiącym złotym galarze?
WANN. To w takim razie nie potrzebujesz już pewnie mojego okręcika! — Otwórz okiennice, Jonatan!
(Jonatan, który zaglądał, otwiera drzwi: słaby pierwszy brzask wpada do sieni)
HELLRIEGEL. Pippa!
WANN. Tu jest, obejmijcie się! (Przystąpił do Michała, który stoi z wyrazem ślepego zapatrzenia, czyni tak jakby, Pippa obok niego stała, kładąc rękę jego w jej dłoń) Tak! Zaślubiam was! zaślubiam ciebie i cieniem! ten, który jest z cieniem zaślubiony, zaślubia ciebie z nim!
HELLRIEGEL. Nic złego, Pippo, ty jesteś cieniem!
WANN. Idź, idź z nim w cały świat... do waszego pałacu wodnego, chciałem powiedzieć! — pocóż masz tu klucz! Wstępu nie może ci już więcej ten okrutnik wzbraniać! a na dworze czekają już sanki z dwoma przygiętymi rogami...
HELLRIEGEL (z wielkiemi łzami na twarzy): A tam będę musiał wodę w kule wytaczać!
WANN. Zrobisz to już twojemi oczami! — Tak! teraz idź! a nie zapominaj swojej okaryny!