Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mu się. Przeto nie chcę już dalej udawać świętoszka, ponieważ stary — dawno już przecie wyszedł z młodzieńczych wybryków! — ponieważ stary, w swoich popędach jest inny i co ja posiadam, on posiadać nie może. Każdy dla siebie a Bóg dla wszystkich! cóż mię to zresztą obchodzi — Pippa! Co to ma znaczyć, że ty dwa światełka masz na prawem i lewem ramieniu?
WANN (Pippę trzymając w ramionach). Ecce deus, fortior me, qui venies dominabitur mihi!
HELLRIEGEL. Ja tego nie rozumie!
(Z gfową spuszczoną na dół stoi kilka sekund patrząc na zwisającą w ramionach Wanna, Pippę)
Ach, teraz znowu tak coś drze mię w piersiach! teraz znowu, wstrząsa mię znowu tak coś niecierpliwie! tak słodko boleśnie, jak gdybym musiał na tem miejscu być i miliony zarazem lat stąd dalej — A wokoło mnie wszystko różowo-czerwone! — (Gra, przerywa sobie i mówi). Tańcz, dziecię! Radość! Ciesz się, bo z pomocą wiecznego światła w moich piersiach, znaleźliśmy drogę w tym nocnym labiryncie; — i jeśli jużeś się wyskakała i upewniłaś się w swojem szczęściu, to wyruszajmy stąd natychmiast — (Do Wanna) — za twojem pozwoleniem ponad śnieg jasny, jak ekstrapocztą, w otchłań wiosenną, tam na dole.
WANN. Tuk. Jeśli widzisz tę wiosenną otchłań, dzielny Michale: pewnie!
HELLRIEGEL (z ruchami ślepego, który tylko w głąb patrzy, przy ciemnym oknie). Ho, widzę ją dobrze, tę otchłań wiosenną! przecież nie jestem ślepy!