Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


boje, uciszcie wasze tłukące się serca i nie bójcie się. Bądźcie spokojni: jutro także dzień jeszcze będzie! W moim domu jest wiele izb gościnnych, zostańcie, proszę was, u mnie do jutra! — Przez jedną noc pozwólcie mi ugościć, pełną, młodą nadzieję! — Jutro, z Bogiem, dalej pojedziecie! Jonatan, zaprowadź przybyszów na górę!
HELLRIEGEL. My do siebie należymy i nie rozłączymy się!
WANN. Rozważże to, jeśli chcesz lub możesz, dzielny Michale, że ona zawsze snu cię pozbawia, ty zaś musisz pozostawić ją Bogu i losowi!
(Hellriegel objął Pippę. Obserwuje ją i widzi, że z wielkiego zmęczenia prawie jest bez zmysłów; potem taką rozespaną kładzie ją na ścienną ławkę).
HELLRIEGEL. A za nią mi ręczysz?
WANN. Słowem i ręką!
HELLRIEGEL (całuje Pippę w czoło). A więc do jutra!
WANN. Śpij spokojnie! dobrej nocy! — i śnij o domu na dalekim Adryatyku, który nowych, młodych gości wyczekuje.
(Jonatan stoi w drzwiach ze światłem, Hellriegel porywa się i znika z nim w drzwiach od kurytarza. — Wann przypatruje się chwilę głęboko zamyślony Pippie; potem mówi):

WANN.

W moją sadybę zimową Cud się zakradł jasny. —
Lodowy mur mi mądrości zwycięsko przełamał
Ten Złotoloki. A schronne dała mu poddasze
Ojcowska dusza moja, chytrości pełna starej.
Kto jest ten Ktoś, co posiadać zapragnął to dziecię,