Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PIPPA. Nie.
HELLRIEGEL. A moglibyśmy tak to jeszcze raz, zaraz zrobić?
PIPPA Czemu?
HELLRIEGEL. Bo to takie proste! — to takie proste i takie szalone i takie... takie strasznie... do zwaryowania — kochane.
PIPPA. Myślę, że ty już, Michaś, zwaryowałeś.
HELLRIEGEL (skrobiąc się za uchem). Gdyby tylko na to można się spuścić! niema nic na świecie pewnego! — Wiesz, znowu co innego na myśl mi przychodzi! — Opamiętajmy się — rozpatrzmy jeszcze raz tę sprawę od początku! chodź, usiądź tu, tu koło mnie. Przedewszystkiem więc — tu jest ręka!... pozwól, przystąpimy zaraz do najgłówniejszej rzeczy: czy w tym mechaniźmie jest sprężyna? — (obsłuchuje jej piersi, jak lekarz) — To ty żyjesz! ty serce masz, Pippa!
PIPPA. Ależ, Michaś, to ty w to wątpisz? —
HELLRIEGEL. Nie, Pippa! — ale... jesteś ty rzeczywiście żywa — to, to najpierw niech oddech złapię. (Rzeczywiście wciągając oddech, odstępuje od niej).
PIPPA. Michaś, nie marny czasu! słyszysz jak wyje na polu, i, że ktoś ciągle koło chaty chodzi! już trzy razy był przy oknie. Michaś, zabije cię, jeśli nas tu znajdzie. Widzisz, znowu go słychać!
HELLRIEGEL. O ty mała księżniczko „Bój się mnie“! Ej, ty nie znasz jeszcze syna mojej matki! Nic sobie z tego starego goryla nie rób! jeśli chcesz, but mój z łbem jego znajomość zaraz zrobi! —