Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PIPPA. Brr! Siaduje chętnie tylko blizko takiego pieca!
DYREKTOR Jak mi sie śniło, w środku jednak najchętniej. Widzisz, mam bzika! Stary osioł — dyrektor hutniczy, co to zamiast liczyć, sny miewa. Tle razy tylko żar z pieca bucha, widzę cię często jak salamandrę kręcącą się w rozjarzonem powietrzu. I dopiero po chwili, zwolna, w ciemnej się rozpływasz czeluści.
STARY HUHN. Te same sny co on i ja już miałem.
DYREKTOR. Cóż to tam znowu mruczysz potworze?
(Pippa obraca zamyślona główkę, obserwując wszystkich, prawą ręką rozpuszczone, jasne, ciężkie włosy odrzucając na ramiona).
STARY HUHN. Cóż, zatańczymy, mały strachu?
DYREKTOR. Cóż znowu! Nie idzie mi już o taniec, (Do Pippy). wystarcza mi, jeśli ty tylko tu jesteś! cudne dzidzi!
KELNERKA (za szynkwasem do gospodarza). No, dyrektor się znowu rozochocił!
WENDE. A tobie co do tego?!
DYREKTOR. Zmęczona? Idź spać, biedna kruszynko! tobie patrzy się być w pałacu kryształowym — musisz zaś siedzieć w tej ohydnej spelunce. Chcesz, to cię na koń wezmę i razem stąd uciekniemy?
PIPPA (główka zwolna przeczy).
DYREKTOR. A więc podoba ci się tu bardziej? — no i znowu kręcisz główką? — Jak długo już mieszkacie w tym domu?
PIPPA (namyśla się, bacznie wpatrując się w niego) Nie wiem!