Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DYREKTOR. A gdzie mieszkałaś przedtem, zanim tutaj przyszliście?
PIPPA (chwilę myśli, potem zaczyna się śmiać ze swojej nieświadomości). To było... tak, czyż nie zawsze tu byłam?
DYREKTOR. Ty?... czy może pomiędzy milczącymi pniami tych drzew szumiących?
PIPPA. Cosa?
DYREKTOR W tym zapadłym, zaśnieżonym kraju barbarzyńskim? — (W stronę Tagliazoniego). Ty powiedz no, czy jej matka pochodzi z tych okolic?
TAGLIAZONI (przez ramię), Si, signore. Pieve di Cadore.
DYREKTOR. Pieve di Cadore, nie prawdaż to tam po drugiej stronie tej wielkiej śluzy?
TAGLIAZONI (śmiejąc się). Siamo parenti del divino Tiziano, signore!
DYREKTOR. No, mała, to gotowiśmy być nawet krewnymi: on nawet tak wygląda jak mój wuj leśniczy. Jesteś więc pół na pół naszą krajanką! ale wiatr w inną stronę twe kosy złote rozwiewa!
(Wchodzi mały, obdarty, wolowaty człowiek, grający na okarynie i staje w środku pokoju. Robotnicy lasowi którzy siedzą razem przy jednym stole paląc i pijąc wódkę, witają go przeciągłym „hallo“.)
PIERWSZY ROBOTNIK. Niech Huhn tańczy!
DRUGI ROBOTNIK. I mała także!
TRZECI ROBOTNIK. Dam szóstkę, jeśli ona będzie tańczyła.
CZWARTY ROBOTNIK. Popatrzcieno, jaki to pysk stary Huhn już robi!