Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DYREKTOR. Yenti lire! — trenta...!?
TAGLIAZONI. No.
WENDE. W najgłębszym śnie właśnie leży, panie dyrektorze.
DYREKTOR (w dalszym ciągu, kapryśnie) Quarauta!? — Zaprzestańcież na chwilę waszej dyabelskiej gry! Hycle! poco tu przyłazić? Nie można nawet widzieć jakiejś tani zbiegłej dziewuchy cygańskiej! noga moja nie postanie już w tej szulerskiej jaskini! — (Prosząc dalej). — — Cinąuanta.!
TAGLIAZONI (grą zajęty bezmyślnie odpowiada przez ramię). No, no! no! no! no!!
DYREKTOR. Cento lire!
TAGLIAZONI (krótko). Per cento, si!
(Obraca się i zręcznie chwyta w locie niebieski banknot, który mu dyrektor rzuca).
DYREKTOR (trochę podniecony). Moja Lwica dostała żreć?
KELNERKA. Tak jest, panie dyrektorze, pies już jadł.
DYREKTOR (szorstko). Nie bresz!
KELNERKA. No jeśli mi się pan pyta, to muszą przecież odpowiadać!
DYREKTOR (krótko, gwałtownie — poirytowany). Cicho, stul twoją nieumytą papę! — Hej, nie palić mi tam takich świństw, hołota! — i jak potem może tu, ta mała oddychać.
TAGLIAZONI (wstał i woła przez drzwi w głębi dzikim głosem w stronę piętra). Pippa! Pippa! Vien gin, presto! Pippa — sempre avanti!