Strona:Gerhart Hauptmann - A Pippa tańczy.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i brukselskich koronkach! Niewiasty z Palais Royal! na stołach nasze szkło, nasz czysty kryształ: rzeczy, które ot taki może włochaty olbrzym robił! — Do pioruna, jak tam to wszystko wygląda! i kiedy delikatna, cudna rączka taki kwiat szklany, taki drogocenny, szklany kwiat, ponad białemi piersiami, do gorących, farbowanych ust przyciska, z pod żaru spojrzeń: — — Jezus, człowiek się dziwi, że nie roztopi się, pod tem grzesznem spojrzeniem kobiecem! — Zdrów! (Pije) — Zdrów Wende! Nie do poznania, co się to stało z naszymi fabrykatami!
KELNERKA (podając staremu Huhnowi grok). Nie dotykać! gorące!
(Stary Huhn bierze szklanką i bez ceremonii ciska ją o ziemię).
DYREKTOR (zauważywszy to). Kroć sto tysięcy dyabłów!
(Robotnicy wybuchają śmiechem).
PIERWSZY ROBOTNIK. Niech no pan pół kwarty zapłaci; zobaczy pan jak będzie żarzące się węgle połykał.
DRUGI ROBOTNIK. Rozwali kufę piwa, a potem skorupy schrupie jak cukier.
TRZECI ROBOTNIK. No, warto, żeby go pan raz widział, jak tańczy z tą małą Włoszką, przy okarynie ślepego Franka.
DYREKTOR. Franek, okaryna! — (zwraca się do Tagliazoniego) Dieci lire, jeśli Pippa będzie tańczyła.
TAGLIAZONI (zajęty grą). Non va. Impossibile, Signor padrone.